Fotografia Instagram

Powód zmian na Instagramie

Od niedawna na moim Instagramie możecie obserwować jeden wielki MISZ MASZ. Zmiany, na które z pozoru zdecydowałam się z dnia na dzień nie przyszły znikąd.

Czułam potrzebę wyjaśnienia Wam dlaczego zdecydowałam się na taki krok. Zacznę jednak od początków mojej foto przygody.

Początki

W momencie kiedy zakładałam Instagram nie myślałam o tym, że robienie zdjęć stanie się moją pasją. Bardzo zazdrościłam ludziom, którzy potrafią stworzyć kadry zapierające dech w piersiach. Nie wiem skąd i dlaczego ale zawsze rozpływając się nad jakimś zdjęciem od razu miałam z tyłu głowy… “zapomnij, nigdy takich nie będziesz robić.” Aż przyszedł dzień, w którym pomyślałam “właściwie dlaczego nie?”, “dlaczego nie mogę nauczyć się robić takich zdjęć?”, “Przecież ci ludzie na pewno też musieli się nauczyć.”, “nie wydaje mi się, aby urodzili się z tą wiedzą” …

Setki myśli krążyło po mojej głowie i teraz kiedy wciąż nie wszystko wychodzi takie jak bym chciała krąży za każdym razem kiedy chcę się poddać, rzucić aparatem w kąt i obrazić się na cały świat za to, że MI NIE WYCHODZI.

Powód zmian na Instagramie

Jeśli czytacie moje posty na Instagramie wiecie, że przestałam robić zdjęcia telefonem jakiś czas temu. Nie dlatego, że telefonem nie da się stworzyć ładnego zdjęcia – da się i podziwiam ludzi, którzy to robią. Ja jednak chciałam zacząć od podstaw, od tego jak działa aparat, jak reaguje obiektyw, np. na zmianę przysłony. To wszystko pokazywał mi M. na jakimś starym obiektywie i tłumaczył jak dziecku we mgle co się dzieje kiedy domyka się przysłonę, a co kiedy ją otwiera.

Na prawdę jeszcze 2 lata temu byłam zielona w temacie. Nie miałam bladego pojęcia czym w ogóle jest przysłona, ISO, czasy naświetlania, balans bieli. Za każdym razem otwierałam oczy ze zdumienia z krzykiem: “O matko! a cóż to takiego? Przecież wystarczy zrobić klik i mamy zdjęcie.. po co ta cała zabawa?” , “A jeszcze to obrabiać później? Po co?! Przecież z takiego aparatu powinny zdjęcia wychodzić same z TAKIMI kolorami czy TAKIMI efektami.”

Jako, że jestem trochę w gorącej wodzie kąpana złapałam do ręki aparat i zaczęłam tworzyć. Na początku używałam wyłącznie trybów automatycznych. Byłam szalenie dumna, z każdego zrobionego zdjęcia. Nie ważne czy było prześwietlone, czy nie doświetlone, w ogóle nie zaprzątałam sobie tym głowy. Zdjęcia miały być jasne – im jaśniejsze tym lepsze.

Poniżej prezentuje Wam jedno z pierwszych zdjęć zrobionych aparatem. JASNOŚĆ to pierwsze słowo jakie mi się nasuwa patrząc na tą fotografię.

Post udostępniony przez Beata (@beata.kobiela)

Oczywiście takich zdjęć były setki. Jak już dorwałam najjaśniejszy obiektyw 85mm f/1.4 tak robiłam zdjęcia na tej najniższej wartości przysłony bez końca i opamiętania przez dobrych kilka miesięcy. Oprócz tego je jeszcze rozjaśniałam nie dość, że w aplikacji SNAPSEED, to później jeszcze w samym edytorze Instagrama. Dni płynęły a ja nie uczyłam się niczego, no może poza ustawianiem książek. Kiedyś te kombinacje się kończą, szczególnie przy takim obiektywie (dla tych, którzy nie wiedzą – trzeba być przynajmniej w odległości 1 m od fotografowanego obiektu żeby w ogóle można było zrobić zdjęcie) żadne flatlays w tym okresie w związku z tym nie wchodziły w grę.

Jakoś z trudem, ale jednak przebolałam fakt, że obiektyw, którym będzie się dało zrobić zdjęcie z góry jest nieco ciemniejszy, bo najniższa wartość to f/2.8 ale pomyślałam, że jak mam się czegoś więcej nauczyć to zaryzykuję. I to był trochę taki mały punkt zwrotny. Był to też moment, w którym zaczęłam się bawić czasem naświetlania i ISO – choć tym ostatnim nadal w minimalnym zakresie.

Wciąż bałam się ustawiać wartość wyższą niż ISO 100 lub 200 (bo przecież szumy!) – tą obawę zlikwidowała we mnie całkiem niedawno @martidamska cytuję “Lepsze szumy niż mazy”. Swoją drogą zajrzyjcie do niej – tworzy przepiękne kadry.

Żeby jakoś sobie zrekompensować brak ultra jasności zaczęłam tworzyć zdjęcia wyłącznie na białym tle. I tak wpadłam w pułapkę spójności i bieli, z której małymi krokami próbuję się wydostać. Dlaczego?

Ponieważ bardzo mocno mnie ograniczała. Co prawda nasz dom to faktycznie biało drewniana przestrzeń, ale nasze życie nie kończy się w 4 ścianach, poza tym nie prowadzę konta wnętrzarskiego aby pokazywać kadry z naszego mieszkania.

Obecnie

Teraz Wam już mogę zdradzić główny powód, oczywiście poza rozwojem pasji foto w najbliższym czasie ziści się pomysł M. pt. “KAMPER“. Została do zrobienia tak na prawdę tylko łazienka i można ruszać w drogę! 😉 Zabawne, że kazałam M. pomalować w nim ściany na biało, żebym mogła trzaskać zdjęcia nadal spójne z moim kontem. I wtedy pojawiła się myśl.. zaraz.. chwileczkę.. będziemy w jakimś oszałamiająco pięknym miejscu, dajmy na to w górach, nad jeziorem … i zamiast robić zdjęcia natury, będę siedzieć w samochodzie żeby móc zrobić jedno zdjęcie z kawą lub książką, które wrzucę na Instagram? Szaleństwo! Czyste szaleństwo! Dlatego jestem teraz gdzie jestem. Uczę się robić zdjęcia tak na prawdę na nowo. Podstawy już jakieś mam, jednak do tej pory w tym wszystkim brakowało odrobiny spontaniczności. Zaplanowane kadry, kawa taka a nie taka – bo nie pasuje. Idealne śniadania. Łóżko, stół, łóżko, stół. KONIEC Z TYM. Wierzcie mi, nikogo życie nie jest tak przemyślane i zaplanowane jak widzimy to na idealnie ustawionych kadrach. Oczywiście zdarzają się poranki, w których jem pięknie przyrządzone śniadanie – bo takie lubię. Lubię kiedy najpierw jedzą oczy 😉 Ale wtedy jem, a nie zajmuje się ustawianiem kadru do zdjęć – bo w takim wypadku później i tak muszę jeść zimne.

Wracając jednak do technicznych aspektów tworzonych zdjęć – przestałam się bać zwiększania przysłony i ISO, ale i nieco zmieniłam w podejściu do obróbki zdjęć. Zaczęłam korzystać z Lightrooma, który każdego dnia mnie pozytywnie zaskakuje. Szaleje z kolorami co możecie zauważyć – bo uczę się, cały czas. Każde zdjęcie to nowa przygoda i okazja do sprawdzenia kolejnych możliwości.

Pewnie jeszcze sporo czasu upłynie aż wypracuje swój własny styl zdjęć. Bądźcie proszę cierpliwi 😉

Dodałabym do całej tej historii jeszcze kilka punktów, ale o tym będzie w innym wpisie. Dzisiaj chciałam przedstawić główne powody, dla których “się” zmieniam.

Jesteście zwolennikami zaplanowanych kadrów, czy wolicie spontaniczne? Jestem również bardzo ciekawa jak wyglądały Wasze początki tworzenia zdjęć – wklejajcie linki w komentarzach, chętnie zobaczę.

14 thoughts on “Powód zmian na Instagramie”

  1. Uwielbiam Twój profil i ten misz masz. Sam u siebie też wprowadziłem zmiany, bo po co się ograniczać ☺ Nie wszystko musi być idealnie

  2. Bardzo Ci dziękuję Michał! To jeszcze nie jest to czego bym chciała, ale chyba jestem na dobrej drodze skoro tak wielu osobom się podoba 🙂
    A co do Twojego profilu – to tak. Widziałam 🙂 Uważam, że zmiany są jak najbardziej na plus 🙂

  3. Kurna muszę częściej zaglądać na twojego bloga od jakiegoś czasu też zaczynam interesować się fotografią a twój profil na instagramie jest rewelacyjny i z niecierpliwością czekam an kolejne zdjęcia

    1. Bardzo, bardzo Ci dziękuję ❤️polecam zaglądać właśnie na Instagram – tam wpisy pojawiają się zdecydowanie częściej 🙂 miłego dnia!

  4. Kochana, brawo za ten krok! Już nie raz mówiłam i mówić będę. Instagram przede wszystkim powinien cieszyć Ciebie, a dopiero później innych. Cieszę się, że wyszłaś po za swój utworzony wcześniej schemat. Ucz się i rozwijaj. Robisz piękne zdjęcia. A pamiętaj, że mogą być tylko lepsze

    1. Kochana moja – ogromnie dziękuję!❤️
      To niesamowite ile wsparcia od Ciebie płynie szalenie mi miło! Pozdrawiam!

  5. Doskonale ciebie rozumiem. Ja zwłaszcza tak od roku wykonuję więcej zdjęć, uwielbiam to! Uwielbiam oglądać zdjęcia, profile piękne i poukładane i przemyślane, a u mnie misz masz bo wszystko się szybko nudzi, uwielbiam oglądać biel, ale mi samej zawsze brakuje koloru aaa i nie dorobiłem się jeszcze aparatu, więc wszystkie zdjęcia robię telefonem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *