Podróże

W poszukiwaniu krasnali

Wyjazd do Wrocławia był bardzo spontaniczny. Właściwie celem naszej podróży było Opole, ale na miejsce noclegu i spędzenia wolnego czasu wybraliśmy Wrocław, z kilku powodów – nigdy tam nie byłam, a zawsze chciałam, ponadto ceny noclegów w Opolu były dużo wyższe niż we Wrocławiu – co nas mocno zdziwiło i po trzecie – uwielbiam odwiedzać obce miasta – podczas takich podróży zawsze podglądam jak mieszkańcy danego miejsca spędzają swój wolny czas. Niby kraj ten sam, ale przyzwyczajenia zupełnie inne 🙂 Każde miasto ma swój urok. Wrocław ma go całkiem sporo.

Przepiękny ratusz.
Kamienice na rynku.

To co mnie urzekło to przepiękne kamienice na Rynku oraz mnóstwo miejsc z fantastycznym jedzeniem. Z przykrością muszę stwierdzić, że jeśli chodzi o ich liczbę Trójmiasto jeszcze jest w tyle. Zawsze gdy odwiedzamy jakieś nowe miejsce bardzo dużo chodzimy, a jeśli mamy ograniczony czas tak jak tym razem, robimy to w zawrotnym tempie, co zazwyczaj kończy się bólem nóg oraz burczącym brzuchem. W ciągu tych dwóch dni odwiedziliśmy kilka klimatycznych miejsc z na prawdę dobrą kuchnią i nie tylko.

Czekoladziarnia przy ulicy Więziennej.
Gorąca, pyszna, gęsta czekolada w Czekoladziarni.
Jeszcze więcej czekolady.

To co mnie jeszcze bardzo zauroczyło to Afrykarium we Wrocławskim zoo. Niestety nie posiadam zdjęć, ponieważ nie wzięliśmy aparatu ale to trzeba zobaczyć. Żadne zdjęcia nie oddadzą wrażeń, które tam przeżyliśmy.

W dniu wyjazdu udaliśmy się do słynnej Charlotte, w której serwują francuskie śniadania. Ja zamówiłam śniadanie Charlotte, które okazało się strzałem w 10! Konfitura malinowa całkowicie skradła moje serce, pomarańczowa zresztą również. Żałuję tylko, że nie zamówiłam białej czekolady, bo jest podobno wspaniała ale nie samą czekoladą człowiek żyje 😉 Podstawą śniadania był koszyk pieczywa, w tym moje ukochane croissanty – może nie były aż tak dobre jak te w Paryżu, ale nawet w Bordeaux nie znalazłam tak wyśmienitych więc nie ma się co czepiać.

Pokoyhof – miejsce, w którym mieści się Charlotte – swoją drogą bardzo ładne.
Charlotte.
Śniadanie Charlotte.

 

Czy wrócimy? Musimy! 🙂 Postanowiliśmy, że dla samego Afrykarium musimy wrócić, tym razem z aparatem i dobrym obiektywem.

Aaah zapomniałabym – odnalazłam tylko 8 krasnali.. kompletnie nie wiem gdzie schowała się cała reszta. Oczywiście jak to po powrocie z danego miejsca jego historią interesuję się dopiero po przyjeździe do domu. Lubię najpierw zobaczyć dane miejsce, a jeśli mi się spodoba przeznaczam więcej czasu na zgłębienie jego historii. Dajcie znać czy też tak macie? 🙂

Na koniec zdradzę Wam, że najbardziej lubię wąskie uliczki, do których trafia się zazwyczaj zupełnym przypadkiem 🙂

Uliczka, która mnie urzekła

2 thoughts on “W poszukiwaniu krasnali”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *